Pasłem się na dzikim wrzosowisku. Wiatr lekko oplatał moją grzywę, gdy nagle usłyszałem tętnot kopyt. Podniosłem głowę i ujrzałem klacz. Dziką biało-czarną klacz. Ona była trochę zła, ale i tak zagadałem do niej.
-Cześć-powiedziałem
-No hej..-odpowiedziała trochę wrednie.
Jestem Hanah, a ty?
-Grell
-Hm.. Masz stado? Bo chętnie dołącze -powiedziała
Zgodziłem się i tak ona jest teraz ze mną :)
-Cześć-powiedziałem
-No hej..-odpowiedziała trochę wrednie.
Jestem Hanah, a ty?
-Grell
-Hm.. Masz stado? Bo chętnie dołącze -powiedziała
Zgodziłem się i tak ona jest teraz ze mną :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz